IntroNewsZespółKoncertyMediaZdjęciaPlikiSklepLinkiKontakt

Wywiady
Recenzje Albumów
Relacje z koncertów


(P) 2006
www.Tehace.pl
(P) 2000
www.Tehace666.prv.pl
Strona zawiera
ˆ TEHACE 2000-2010
Ostatnia aktualizacja: 07.XII.2010
Oficjalna strona internetowa
metalowego zespołu Tehace


TEHACE na MySpace!

Muzyka TEHACE na MySpace!












+++

http://www.psychozine.int.pl/modules.php?name=Encyclopedia&op=content&tid=94S'THRASH'YDEŁKO
XI - MEREN RE, TEHACE, PAGAN FOREST - Ciechanów, 31.03.2006
       .... i nadeszła chwila, na którą wszyscy czekali z niecierpliwością. Oto 31 marca A.D. 2006 w Kawiarni Artystycznej o godzinie 19 nastąpiło otwarcie kolejnej edycji cyklicznej imprezy organizowanej przez ekipę Psycho Magazine. Od ostatniego koncertu minęło trochę czasu, kazaliśmy na siebie troszkę poczekać, jednak z przyczyn niezależnych od nas. I tak więc w XI już z serii odcinku wystąpili: ciechanowski MEREN RE, wejherowski TEHACE oraz główny bohater wieczoru - gdyński PAGAN FOREST.
(...)       I powiało siarką, jakieś diabelstwo przemykać zaczęło tu i ówdzie, gdzieś między filarami, kryjąc się w cieniu i mroczniejszych zakamarkach. I gruchnęło nagle, niczym grom z ciemnego nieba. Otóż na scenę wtargnęło stado dzikich, nieokiełznanych bestii. I jęło ryczeć, grzmieć, prawie niebo spadło nam na głowy. Tak, to TEHACE rozpoczęło swą wędrówkę przez nieznane nam odmęty. Cóż się działo. Siara była wszędzie, smołę było czuć na odległość. Kawał porządnego, surowego death metalu. Tego mi było trzeba, od razu jak spora dawka kofeiny. Postawili mnie na nogi. Jazgot niesamowity. Porządne tempo, ciekawe, mocne zagrywki, to jest to, co lubię. Nie ma to jak porządny blaścik. I więcej blastu w blaście. Nie cackali się z nami, od początku do końca pędem, bez ogródek walili gdzie popadnie i w każdego. No, po pierwszym występie, ten to już inna bajka. Bez żadnych bajerów, tylko czysty surowy death. Było ciężko, duszno i z kopem. Żadnego biadolenia i pieszczenia. To nie jest muzyka dla ciotuń z beretem. Nie trzeba było się piwskiem natknąć, by przyjąć tę dawkę mocy. Sama w sobie nastrajała do zabawy. Publika bawiła się przednio. Chociaż osobiście nie podobało mi się zachowanie przyjezdnych gości zespołu. U nas tak się nie robi. Nie wyrywa się kabli ze sprzętu. Ich bojowe nastawienie może przechodzi na ich własnym terenie, jednak u nas nie bardzo. Tak, czy inaczej pomijając ten drobny fakt, występ porządny. I show i muzyka. Te dwa elementy nie mogą być osobno. A tu było i jedno i drugie. Takich kapel nam trzeba. I nie chodzi o styl, żeby się ktoś zaraz nie czepiał. I nie było tu żadnego buczenia, nic się nie wzbudzało, była tylko sama przyjemność słuchania i oglądania. Na uwagę zasługuje fakt wykonania covera Morbidów, gdzie głosu użyczył były wokalista CENTURION - Sobiech. I w zasadzie to już miałem dosyć decybeli na dzisiejszy wieczór. No, ale to przecież jeszcze nie koniec. Ledwie rozwinięcie. (...)
Relację z koncertu na wyłączność dla serwisu PSYCHOZINE przygotował Marcin Nowak.

+++

http://www.rockmetal.pl/relacje/assassination.european.tour-warszawa.06.html
wystąpili: Krisiun; Devious; Tehace 
miejsce, data: Warszawa, Progresja, 11.03.2006
Kolejne deathmetalowe szaleństwo za nami. Tym razem do "Progresji" zawitał Krisiun. Trójka potężnych Brazylijczyków odwiedziła Polskę w ramach europejskiej trasy "AssassiNation European Tour 2006", której polskiej części patronował nasz serwis. Zwolennicy ekstremy dostali więc kolejną porcję wysokiej jakości death metalu na żywo.
Jako pierwsi na scenie zameldowali się polscy reprezentanci technicznego, acz ze wszech miar brutalnego death metalu, czyli Tehace. Zespół zakończył pracę nad debiutanckim albumem "Zipped Noise From Hell" i przystąpił do aktywnego promowania swojej muzyki na żywo. Niejednokrotnie miałem okazję wypowiadać się w samych superlatywach na temat kwartetu z Wejherowa. I tym razem nie będzie odstępstwa od tej reguły. Death metal serwowany przez Tehace jest śmiercią wysokiej jakości. Największym atutem zespołu jest fakt, że pomimo zawiłości aranżacyjno-technicznych, grupa potrafi uniknąć przerostu formy nad treścią, który jest zmorą wielu zespołów, bazujących na stricte technicznych zagrywkach. Kompozycje Tehace składają się z ciekawych riffów, tętnią życiem i pomysłowością. Choć zespół miał na scenie ograniczone miejsce, to nie można mieć również zastrzeżeń do ruchu scenicznego. Kontrowersje mogą wzbudzać "morbidowskie wiatraki", ale mnie nie przeszkadza wspomaganie się dmuchawami, rozwiewającymi sierść ;) Tehace zeprezentowali w przeważającej większości numery z nadchodzącej płyty oraz jeden stary utwór, pochodzący z demówki "Zymatic Disease of Human Belives". Zabrakło niestety "Rapture". Kto widział, z jaka pasją i precyzją kwartet z Wejherowa wykonuje klasyk Morbid Angel, ten z pewnością podziela mój niedosyt. Miejmy nadzieję, ze niebawem Tehace podpisze kontrakt z porządną wytwórnią, która zagwarantuje zespołowi promocję, adekwatną do dużego potencjału, jakim dysponuje grupa. Obecne aspiracje wejścia do ścisłej czołówki polskiej sceny "śmierć-metalowej" wydają się ze wszech miar uzasadnione. (...)
autor: mjr

+++

http://masterful-magazine.com/tourreport.php?wynik=detail&id=7

1.VI. - RUDY KOT, GDAŃSK

Zszokowany nieco obudziłem się w Sopocie. Szok spotęgowała wiadomość, że nocą podczas jazdy padł autokar. Co prawda dojechał jakoś tutaj, a później jeszcze parę kilosów do Gdańska, ale dymy ścielące się za, a także wyprzedzające nas, nie wróżyły niczego dobrego. Jeszcze mandacik za 'ekologię' i meldujemy się przed klubem. Choć uwijamy się jak muchy w smole tzn. w ukropie okazuje się, że i tak opóźnienie będzie znaczne albowiem akustyka wcięło razem ze sprzętem. Lecimy więc na nerwowego browca. Sonheillon niestety nie miałem okazji usłyszeć, ale z drugiej ręki wiem, że są tutaj popularni i wypadli bardzo ok. Występ Tehace wbił me sponiewierane zwłoki w podłogę Sali, bo chłopaki grają z ogniem ale także umiejętności im nie brakuje. Szkoda, że nie wystąpił Dark Legion. Po takiej dawce jak Tehace jakoś wychodzimy na scenę, trochę lipa z publiką, ale Mutilation zawsze gra swoje. Słyszalność na scenie niezła, odpalamy więc "Possessed.." dalej "Arma..." , ci co zostali bawią się nieźle więc dalej, ale z konieczności gramy skrócony set - cóż może jeszcze kiedyś nadarzy się okazja... Kończymy "Mutilation", oczywiście na dwa vocale z Lubo. Po nas właśnie Lubo z Contempt dają się we znaki pozostałej w klubie publice. I znów brzmią zajebiście, znajome już utwory a także specyficzne zachowanie na scenie - po prostu, Contempt w pełnej krasie. Dziś też powalili nie tylko mnie. Szczerze mówiąc jak przez mgłę pamiętam show Eternal Tear, a później także Tromsnar, ale jeśli chodzi o warszawską ekipę to wiem od ludzi że zagrali ciekawie lecz dziwnie gra się przy prawie już pustej sali, po prostu nie wyzwala się już taka energia w zespole. Eternal zrobił jednak to, co do niego należało i zrobił to dobrze. Przy muzyce jaką gra Tromsnar nieodzowna jest duża liczba społeczeństwa przed sceną. Ile w tym prawdy można było dziś sprawdzić. Bo co z tego, że muzycy wypruwają sobie żyły jak gdyby grali dla full sali skoro tylko dosłownie garstka ludzi uczestniczy w koncercie. Z drugiej strony był to dobry, zagrany na przekór wszystkiemu live. Po całym tym 'Zajściu' wytworzyła się w nas chęć 'zejścia do krainy wiecznych łowów', co też skrupulatnie wypełniliśmy. Perspektywy były, bowiem nieciekawe, wiedzieliśmy, że nie zagramy reszty trasy z przyczyn od nas niezależnych (cholerny autobus!!!), a z drugiej strony nie chcieliśmy nikogo zawieść. BYDGOSZCZ, POZNAŃ, LESZNO, RYBNIK PRZEPRASZAMY!!!!!

+++

http://www.rockmetal.pl/relacje/winter.crusade.tour-warszawa.02.html
wystąpili: Corruption; Necrophobic; Quo Vadis; Unnamed; Mess Age; Tehace 
miejsce, data: Warszawa, Przestrzeń Graffenberga, 21.11.2002
(...) Koncert otwierały dwie "zastępcze" kapele - reprezentanci Pomorza, którzy otrzymali od organizatora około trzydziestu minut na swoje występy. Jako pierwszy na scenie zainstalował się pochodzący z Wejherowa Tehace. Mimo młodego wieku zespół mile zaskoczył, prezentując ciekawą dawkę lekko kombinowanego death metalu stojącego na niezłym technicznie poziomie - niekiedy było całkiem "morbidowo", jednak zdecydowanie liczy się to muzykom na plus. Wadą koncertu było niewątpliwe słabe nagłośnienie, muzyce brakowało potężnego kopa, dzięki któremu z pewnością udałoby się ożywić warszawską publiczność, niestety niezbyt licznie przybyłą - prawdopodobnie powodem tego był sobotni Deicide. Warszawski występ opierał się chyba na całym materiale z "Zymatic Disease Of Human Believes", a potwierdzeniem fascynacji Morbid Angel na zakończenie Tehace było zagranie fajnej wersji "Rapture". (...)
autor:
m00n

WebOn.pl