+++
http://www.mrocznastrefa.com/wywiad_tehace.php
TEHACE
We wrześniu bieżącego roku miałem okazję zobaczyć TEHACE na Old Temple Festival. Ich koncert trwale zapisał się w mej pamięci. Zawodowy gig... Niebawem w moje ręce trafił ich debiutancki krążek "Zipped Noise From Hell", który przez długi czas kręcił się na talerzu mego cede plajera. Zawodowy stuff... Nie pozostało mi nic innego jak tylko poszerzyć moją wiedzę na temat zespołu. Na interesujące mnie kwestie odpowiedział Jacek Góraj, odpowiedzialny w TEHACE za obsługę instrumentu szarpanego, powszechnie zwanego gitarą.
MROCZNA STREFA [Warzych]: Cześć Jacek. Sporo fanów ciężkiego grania zna TEHACE. Mimo to podaj kilka najważniejszych faktów z Waszej biografii.
TEHACE [Jacek Góraj]: Witam! Kilka najważniejszych... Zacznijmy może od powstania kapeli. W obecnym składzie gramy od 2000 roku, kiedy zagraliśmy na niezłej imprezie w Chmielnie (szkoda, że odbyła się tylko raz) po tygodniu pierwszych wspólnych prób. Znaliśmy się wszyscy już kilka lat wcześniej, ale trochę to trwało zanim się zgadaliśmy na pierwsze wspólne próby. Od tego czasu skład jest stały. W 2001 roku nagraliśmy pierwsze demo "Zymatic Disease of Human Believes", które później znalazło się na splicie wraz z SILENT CONFUSION wydanym nakładem Apocalypse Productions. Kilka ważnych koncertów: rok 2002 z Necrophobic, w 2003 roku jaśniejszym punktem były dwa koncerty z Yattering na ich trasie "Genocidal Tour", 2005 to praca w studio nad pierwszym dużym albumem "Zipped Noise From Hell", a 2006 dwa koncerty obok Krisiun i ukazanie się płyty na rynku.
MROCZNA STREFA: Muszę przyznać, że w ciekawy sposób nazwaliście swój band J Jesteście miłośnikami zielarstwa J??? Kto wpadł na pomysł żeby właśnie taką nazwą ochrzcić zespół???
TEHACE: Tak... J To pytanie pojawia się bardzo często, aż dziw bierze czemu? ;) Pomysł wyszedł od Krzyśka, a zostaliśmy przy TEHACE, bo nie nasuwa ona jednoznacznych skojarzeń. Wiele zespołów usilnie stara się znaleźć nazwę taką, żeby zabrzmiała groźnie czy szatańsko, ale tu tak naprawdę nie o to chodzi i my nie przywiązywaliśmy do tego tematu dużej wagi. Perkusista KoRn powiedział kiedyś, że nazwa może wydawać się nie z tej bajki, ale gdy kapela umocni swoją pozycję, nazwa przywodzi na myśl to, co ją reprezentuje. Ja się z tym zgadzam w 100%. A jeśli chodzi o zielarstwo, nigdy nie palimy. Jakoś tak się składa, że to co robimy nakręca nas w podobny sposób, dlatego nikt z nas nie czuje potrzeby używania takich akurat dopalaczy i wspomagaczy. Atmosfera przy pisaniu muzyki wystarcza nam w zupełności.
MROCZNA STREFA: Wasz oficjalny debiut wydawniczy jest już faktem. "Zipped Noise From Hell" jest już od jakiegoś czasu dostępny dzięki Mystic Production. Jesteście pod dobrą, a co najważniejsze profesjonalną opieką. W jaki sposób nawiązaliście współpracę z Mystic??? Na jaką ilość albumów opiewa umowa???
TEHACE: Tak, nie ma wątpliwości, że tak właśnie jest. Mystic to duża firma i sądzę, że wiedzą co robią wydając nasz album na rynek. Jest to pierwszy nasz wspólny interes i być może nie ostatni J Z naszej strony było to takie "być albo nie być" tego materiału, ponieważ wiedzieliśmy, że chcemy coś przekazać. To coś, co w nas siedzi i ma swój wyraz w muzyce. Coś mi się wydaje, że ludzie z Mystic Production dopatrzyli się tego i uznali, że warto.
MROCZNA STREFA: Nagrań dokonaliście w gdańskim RG Studio z Piotrem Łukaszewskim, znanym z pracy w Red Studio, w którym wykonał mastering Waszego materiału. Opowiedz o atmosferze panującej podczas sesji. Napotkaliście jakieś problemy podczas nagrań, czy wszystko poszło sprawnie i gładko???
TEHACE: Piotr jest odpowiednim człowiekiem na odpowiednim miejscu. Nie było łatwo, biorąc pod uwagę jego doświadczenie oraz to, że jest profesjonalnym muzykiem i produkował niejeden metalowy album. Niemożliwe jest nagranie płyty bez żadnych problemów, chyba że muzykom na niej nie zależy. Były niemiłe chwile, ale ostatecznie mogę powiedzieć, że dobrze się nam współpracowało, bo Peter wiedział co chce z nas wyciągnąć. Widział w których sprawach jesteśmy mocni, a gdzie należy odpuścić. Oczywiście mieliśmy wcześniej swoją wizję brzmienia i aranżacji, dlatego wiesz, na niektóre rzeczy naciskaliśmy, z czym Peter na początku się nie zgadzał. Czas bezpośredniej eksploatacji studia nie był długi, ale cała sesja była dość mocno rozciągnięta, dlatego rzeczy z początku nie pasujące, niepewne, typu brzmienie gitary w konkretnym momencie kawałka czy dodanie takiego a nie innego wokalu mogły zostać przemyślane. Piotr wówczas albo odradzał nam robienie czegoś na siłę, albo "łapał" nasz pomysł i uznawał, że rzeczywiście to dobrze brzmi i pasuje. Jednak podczas sesji niektóre rzeczy zmieniliśmy, również aranżacje. Suma sumarum wszystko wyszło na plus.
MROCZNA STREFA: Dlaczego wybór padł właśnie na RG??? Z tego co wiem to nie należy ono do najtańszych... Płyta brzmi znakomicie, jednak odniosłem wrażenie, że "na żywca" brzmicie potężniej i przede wszystkim brutalniej. Jesteście zadowoleni z efektu końcowego???
TEHACE: Nie zastanawialiśmy się długo gdy Peter zdecydował, że chce robić z nami płytę. To studio nie jest tanie, to fakt, ale nic co ma klasę nie jest tanie. To była dla nas duża szansa, nagrać album na takim sprzęcie i z takim producentem. Brzmienie tej płyty jest bardzo czyste, czasem sami jesteśmy zdziwieni, że jakaś część numeru brzmi inaczej (w sensie lepiej) niż to sobie wyobrażaliśmy. Z drugiej strony - jesteśmy zadowoleni, aczkolwiek kilka rzeczy zmienilibyśmy chętnie. Jednak to nasze subiektywne odczucie. Jeśli muzykom nie uda się osiągnąć takiego efektu jakiego chcieli lub wydaje im się, że coś jest nie tak, to zewnętrzny odbiór okazuje się zupełnym przeciwieństwem... Tak to właśnie paradoksalnie czasem bywa J. RG Studio jest blisko nas, więc to było duże udogodnienie. Coś szło nie tak, przerywaliśmy nagrania. Peter poszedł nam w tym aspekcie bardzo na rękę, co było dobrym rozwiązaniem dla obu stron.
MROCZNA STREFA: Na "Zipped Noise From Hell" znalazło się dziesięć kompozycji. Wysoki poziom utrzymujecie od pierwszego do ostatniego dźwięku, jednak wyraźnie słyszę, że cztery ostatnie numery (szczególnie dwa ostatnie) są najbardziej dojrzałymi kompozycjami. Wszystkie kawałki zostały skomponowane na potrzeby sesji, czy powstały przez dłuższy okres czasu???
TEHACE: Pierwotny obraz płyty był trochę inny. Ostatecznie znalazły się na niej utwory, o których od zawsze wiedzieliśmy, że będą na płycie i to jest większość. One były pisane przez okres "studyjnej stagnacji", czyli przez ostatnie pięć lat. Jednak niektóre numery napisaliśmy kilka miesięcy przed sesją i one zastąpiły starszy materiał, bo mieliśmy ochotę nagrać je właśnie teraz. Mamy nadzieję nagrać to, czego tym razem nam się nie udało, ale czas pokaże. Ostatni numer to jeden z tych starszych właśnie, przedostatni należy do "nowszych", podobnie jak dwa pierwsze, skomponowane też niedługo przed wejściem do studia. Poza tym kilka ścieżek powstało "na żywca" w czasie nagrań, w samym studio, spontanicznie.
MROCZNA STREFA: Nie miałem okazji posłuchać Waszego poprzedniego wydawnictwa - "Zymatic Disease of Human Believes". Przeczytałem sporo recenzji tego stuffu i w każdej z nich klasyfikowano Was jako uczniów MORBID ANGEL.. Czy w przypadku "Zymatic..." aż tak bardzo było to uzasadnione??? Jakie słyszysz różnice pomiędzy tymi materiałami???
TEHACE: W przypadku dema odbiór i "zaszufladkowanie" spowodowane było przede wszystkim umieszczeniem tam coveru MORBID ANGEL "Rapture". Zgadza się, porównań do Treya i spółki było bez liku. Ale gdyby nie ten cover, sprawa porównań wyglądałaby inaczej. Nagraliśmy i umieściliśmy go nie dlatego, żeby pokazać, że chcemy się wzorować na MORBID ANGEL, ale jako swego rodzaju hołd, bo ten zespół tworzył historię death metalu i generalnie metalu. A poza tym niezły z niego walec w oryginale i bardzo go lubiliśmy grać swego czasu J. "Zymatic..." i "Zipped..." różnią się między sobą wieloma sprawami. Po pierwsze inna wrażliwość muzyczna nas wszystkich, tak że utwory na płytę były pisane pod wpływem wielu inspiracji, z których niemała część to nie metalowa muzyka w ogóle. Po drugie RG Studio i Piotr Łukaszewski. Poprzedni materiał nagraliśmy w cztery dni, "Zipped..." powstawała przez pięć miesięcy, zaczęliśmy w kwietniu, a ostatnia ścieżka została zarejestrowana w sierpniu. To zasadnicza różnica.
MROCZNA STREFA: Chyba tym razem wyzbędziecie się tego piętna, ponieważ "Zipped..." nie powoduje u mnie tak jednoznacznych skojarzeń. Powiem więcej, słyszę na nim sporo grania właściwego tylko TEHACE. Jesteście na jak najlepszej drodze do wykreowania własnego stylu. Słychać wyraźnie, że Wasze inspiracje nie mają źródła jedynie w death metalu....
TEHACE: Nowy materiał powstawał na przestrzeni pięciu lat. W tym czasie każdy z nas dojrzewał muzycznie, odnajdywał się w świecie muzyki nie tylko metalowej. Całość jest wynikiem prób znalezienia wspólnego muzycznego języka naszej czwórki. Łączy nas zamiłowanie do ciężkich dźwięków, ale świat muzyki jest tak szeroki, że inspiracji jest multum. Istnieją nawet utwory popowe, które mnie osobiście wewnętrznie walnęły tak, że nie było siły, żeby to uczucie nie znalazło ujścia w dźwiękach "Zipped.." Dlatego prawdą jest, że źródło naszych inspiracji z każdą chwilą się pogłębia.
MROCZNA STREFA: Za pośrednictwem strony internetowej zespołu oddajecie hołd muzyczny tym wielkim, których już (niestety) nie ma pośród żywych. Powiedz, co najbardziej podziwiacie i co Was najbardziej fascynuje w dokonaniach Cliffa, Euronymousa, Chucka, Dimebaga i Docenta.
TEHACE: Co nas fascynuje? Fascynujące jest to, że każdy z nich brał udział w wywracaniu świata muzyki do góry nogami. Dimebag był znakomitym gitarzystą, ja na przykład bardzo dużo się od niego nauczyłem, to jeden z głównych moich inspiratorów. Chuck był legendą już za życia, styl jaki stworzył jest charakterystyczny i niepowtarzalny, co tu dużo mówić. Docent... to właśnie dzięki niemu zaraziłem się swego czasu muzyką VADER, bo pierwszy raz słyszałem tak mocnego i pewnego perkusistę, i to z Polski. To było niesamowite uczucie które przecież dopadło dziesiątki tysięcy ojczystych metalowców ;). Cliff Burton, chyba nie trzeba się wypowiadać..., jeden z zalążków metalu jaki widzimy w obecnej postaci. Nie znam szczegółów dokonań Euronymousa poza tym, że był legendarnym liderem Mayhem, ponieważ nigdy nie zagłębiałem się specjalnie w black metal. Ale Krzysiek i Radek bardzo ten gatunek lubią i Euronymous dużo dla nich znaczy. Ci wszyscy ludzie wpłynęli na nas osobiście bardzo mocno.
MROCZNA STREFA: Death metal w wykonaniu TEHACE jest złożony i nie szablonowy, charakteryzujący się niebanalną rytmiką. Takie granie wymaga dużych umiejętności technicznych. Przeczytałem w sieci, że jesteście samoukami i nie chce mi się wierzyć, że nie uczęszczaliście nigdy na lekcje gry. Naprawdę można osiągnąć tak wysoki poziom gry dzięki wytężonej pracy i determinacji???
TEHACE: Tak, jesteśmy samoukami. Większość z nas do momentu nagrań studiowała, nie było raczej czasu na pobieranie lekcji, dlatego nie robiliśmy tego. To co słychać na płycie to wynik prób. To jest to, co w nas siedziało i wyszło podczas nagrań. Znajomość skal i umiejętność czytania z nut bardzo wzbogaca i przydaje się, to prawda. Sprawy takie jak podstawowe podziały czy niektóre przebiegi znamy, ale żaden z nas nie pobierał prywatnych lekcji i nie studiował pięciolinii. Zresztą podejrzewam, że to dotyczy większości muzyków powiedzmy "rozrywkowych". Jeśli łapiesz za gitarę i czujesz, że chcesz coś powiedzieć, to nie musisz się posiłkować teorią :).
MROCZNA STREFA: Nowy krążek dedykujecie scenie podziemnej oraz wszystkim fanom thrash, death, black & industrialnego metalu. Wydaje mi się, że "industrial" nie pojawia się tam bez przyczyny. "Zipped..." dość wyraźnie emanuje zimnym klimatem właściwym dla tego gatunku. Nie mieliście ochoty jeszcze bardziej zindustrializować Wasz sound???
TEHACE: Tak jak powiedziałem wcześniej, wszystkie dźwięki na tej płycie są wynikiem poszukiwań wspólnego języka muzycznego nas czterech. Raczej unikamy takiego sposobu pracy, że np. ten kawałek będzie bardzo thrashowy, następny będzie black metalowy czy industrialny, no i też tego nie zrobiliśmy w przypadku całego albumu. Nie założyliśmy sobie, że nie nagramy jakiegoś numeru, bo przypomina nam on oldschoolowy death metal. Jeśli coś nam się podoba, gramy to. Jeśli na płycie jest coś industrialnego, to zapewniam Cię, że nie było to docelowe. Tak po prostu wyszło i bardzom rad z tego powodu :).
MROCZNA STREFA: Okładka również znakomicie oddaje klimat zawartości płyty. Jej autorem jest Nahald znany z HESPERUS DIMENSION. Muszę przyznać, że wykonał znakomitą robotę. Zrobił ją wedle sugestii zespołu, czy wybraliście ją z pośród innych jego dzieł???
TEHACE: Nahald zna się na rzeczy i wiele razy nam pomagał w tych sprawach. Powierzyliśmy mu to zadanie i jesteśmy bardzo zadowoleni. Cały projekt to jego pomysł, z naszymi sugestiami. Byliśmy zaabsorbowani nagrywaniem, a Nahald pracował nad grafiką zanim usłyszał materiał, tym bardziej podoba nam się fakt, że trafił w sedno. Dzięki temu muzyka i okładka pasują do siebie i odwzorowują się. Wiedzieliśmy, że można mu zaufać, bo znamy się już jakiś czas i Nahald generalnie wie o co nam chodzi, w sensie wyczuwa w naszej muzyce taki, a nie inny przekaz. Można go interpretować - oglądając okładkę - na różne sposoby, czy jest on zimny, morderczy, czy jest trochę psychodeliczny; natomiast to co Nahald zaproponował w ogromnej większości nam odpowiadało. Myślę, że narzucenie gotowej ilustracji na powstający dopiero album, takiej, żeby po prostu nasuwała skojarzenie, że to muzyka metalowa nie byłoby na miejscu i chyba nikt tak nie robi.
MROCZNA STREFA: "TEHACE JEST ZYMATYCZNY, ZYMOTYCZNY PRZEZ CHROMATYCZNOŚĆ. TO NASZA WIARA PONIEWAŻ JESTEŚMY LUDŹMI KOCHAJĄCYMI ŻYCIE, KTÓRZY MYŚLĄ O PRZYSZŁOŚCI ABY ŻYĆ A NIE EGZYSTOWAĆ" Przytoczone przeze mnie słowa stanowią motto zespołu. Chciałbym Cię poprosić o rozwinięcie myśli w nim zawartej.
TEHACE: Jesteśmy ludźmi kochającymi życie, którzy myślą o przyszłości aby żyć, a nie egzystować J Samorozwój jest tym motorem, który nas napędza. Chcemy się rozwijać, po prostu. W TEHACE robimy to poprzez muzykę, szukając coraz nowszych dróg.
MROCZNA STREFA: Podobnie jak motto, również i Wasze teksty wykraczają daleko poza standardową death metalową retorykę. Powiedz parę słów na ich temat. Jakie kwestie najczęściej w nich poruszacie???
TEHACE: Teksty pisze Krzysiek, w większości są to jego przemyślenia nad człowiekiem i różnymi aspektami ludzkiego bytu. Są też miejscami bardzo osobiste. Nie raz zdarzało się nam omawiać jakiś temat, wiemy, że mamy mniej więcej zbliżone poglądy. Krzysiek przez swoje teksty wkłada w zespół energię, która przenosi się na nas. Co prawda nie ma u nas relacji z sekcji zwłok, ale ten i pokrewne tematy zostawmy koronerowi :).
MROCZNA STREFA: Ponieważ zbliżamy się do końca naszej konwersacji obiecaj mi proszę, że Wasz kolejny krążek będzie tak wyśmienity, a nawet lepszy niż "Even Neron Lived In a Tale Sometimes" J. Osobiście jest to dla mnie kiler numer jeden na tym wydawnictwie J. Masz podobnie jak ja jakąś ulubioną kompozycję na "Zipped..."???
TEHACE: Generalnie podobają mi się wszystkie, natomiast bardzo lubię grać ten kawałek, który Ci się podoba, czyli "Even Neron..." oraz "Zymatic Belief", "The Ancient Ones Story". Każdy numer jest inny, napisany pod wpływem innych doświadczeń i inspiracji, no i stanowi część każdego z nas czterech hehe J. Na nowy album przygotowujemy już materiał, ale obiecać nic nie mogę ;). Następnym razem postaramy się jeszcze bardziej uzewnętrznić. Sam jestem ciekaw co z tego wyjdzie, tak jak nikt z nas nie był do końca pewien co będzie efektem końcowym debiutu.
MROCZNA STREFA: Wielkie dzięki, że zechciałeś odpowiedzieć na moje pytania J Epilog naszej rozmowy pozostawiam Tobie.
TEHACE: Dzięki również za wywiad, pozdrawiam wszystkich fanów ciężkiej muzy, ekipę Mrocznej Strefy i do zobaczenia na koncertach!!
autor: Warzych
(Grudzień 2006)
+++
Mystic Art 06/2006

WYWIAD * INTERVIEW
http://metal.pl/wywiad.php?id=102
Wywiad na wyłączność dla serwisu METAL.PL przeprowadził: Mariusz 'Mag' Glosa
PYTANIA ODPOWIADAŁ KRZYSZTOF "GOGO" GORDZIEJ - WOKALISTA, GITARZYSTA, FRONTMAN ZESPOŁU TEHACE.
TEHACE to zespół z Wejherowa grający tak, że niektórym wnętrzności z radości tańczą. Grają już troszkę lat i wciąż coraz lepiej, rozwijają się. Byłem już na nie jednym koncercie z ich udziałem i za każdym razem był to koncert udany, żywiołowy, pełen agresji i piękna. Dzisiaj postanowiłem porozmawiać z Gogo.
METAL.PL: Jak przedstawiały się początki TEHACE? Kto był założycielem zespołu?
GOGO: Sześć lat poszukiwania ludzi w moim wykonaniu. Odpowiedź na drugie pytanie sama się nasuwa.
METAL.PL: Miałeś jakieś specjalne wymagania? Wiesz, muzyka, umiejętności?
GOGO: Jak już się zebraliśmy to po tygodmiu prób po 12 h/dobę zagraliśmy na Festiwalu w Chmielnie. Oczywiście umiejętności to podstawa, no i jakieś minimum wspólnych gustów muzycznych. Było ciężko ale się udało.
METAL.PL: Który koncert z tych, które graliście wspominasz najlepiej i dlaczego?
GOGO: Ciężko powiedzieć, każdy jest inny i każdy na swój sposób najważniejszy. Zależy od kryterium.
METAL.PL: Jak wspominasz Conquer Summer Festival z tego roku, a jak Chmielno?
GOGO: Np. ostatni koncert na Conquer Festival był krótki ale ważny komercyjnie. Duża impreza, no i zespoły z którymi graliśmy. Chmielno jazda bez trzymanki, żywioł, dużo amatorki. Teraz mamy więcej wspólnych przejść za sobą. Rutyna podnosi poziom widowiska. Kiedy nie wykładasz się na podstawowych sprawach możesz dać ludziom coś lepszego jakościowo (Chaos - ale kontrolowany).
METAL.PL: A właśnie z którym zespołem, jakbyście mieli wybierać, ruszylibyście w trasę?
GOGO: Spośród tych na festiwalu?
METAL.PL: Tak.
GOGO: To chyba Azarath, no i Supreme Lord.
METAL.PL: A może masz inne zespoły, którymi byłbyś zainteresowany?
GOGO: Zawsze bardzo chętnie zagramy z naszymi przyjaciółmi z Yattering, poza tym jest bardzo wiele wartościowych kapel.
METAL.PL: Jaki zespół stanowi dla Ciebie najwiekszą inspirację do tego, co robisz muzycznie? Nie chodzi o szufladkowanie. Czego słuchasz na co dzień, czego słuchałeś kiedyś?
GOGO: Moje osobiste marzenie to robić rozgrzewkę przed koncertem Bogów (MA), ale nie obraziłbym się również gdybym mógł zagrać z Immolation (Unholy Cult Rules).
METAL.PL: Haha Morbid Angel, to zapewne marzenie wielu kapel, ale dlaczego akurat oni wywierają na Tobie tak wielkie wrażenie?
GOGO: Słucham dużo różnej muzyki. Nie tylko metalowej. Moje kryterium - to czy jest dobra czy zła. Nie o gatunek tu chodzi (chociaż nie da się ukryć, że preferuję muzykę metalową). Ostatnio katuję nową płytę Mayhem. Miód. Morbid Angel ? - ponieważ mają w sobie (podobnie jak Emperor) wszystko, co tygrysy lubią najbardziej.
METAL.PL: Słyszałem, słyszałem. Powiedz mi jakbyś opisał Waszą dotychczasową twórczość?
GOGO: Ciężar, aranżację, niesamowity klimat, chaos no i to coś czego chyba nie da się nazwać..."duszę"? Poszukiwanie swojego ja.... przenikanie własnych umysłów... brak ograniczeń i konwencji słusznych badź niesłusznych.Poszukanie wspólnego mianownika tych czterech osób, które tworzą TEHACE.
METAL.PL: "Live`n`Evil" i "Zymatic Disease Of Human Believes", co je różni?
GOGO: Live.. to bootleg, niezbyt udany zresztą, chociaż prawdziwy...
METAL.PL: A "Zymatic..."?
GOGO: Zymatic to nasz debiut studyjny... miał nas określić muzycznie na tamten czas... mimo, że nie wszystko w tym materiale z perspektywy czasu podoba nam się, to raczej chyba nie musimy się go wstydzić.
METAL.PL: Co byś teraz z tej perspetywy czasu zmienił w nim... w "Zymatic..."?
GOGO: Sprawy brzmieniowe, aranżacyjne, równość gry... wiele rzeczy... to bardzo skomplikowana, a zarazem prosta rzecz, prace nad nagraniami muzycznymi... to nie przypadek, że jedne produkcje są świetne a inne nie...
METAL.PL: Kiedy będziemy mogli zobaczyć TEHACE w akcji?
GOGO: Najbliższe koncerty to mini open air-y w Rumi (04.09) i Wejherowie (11.09), a poza tym wszędzie tam gdzie nas zaproszą, chętnie przyjedziemy.
METAL.PL: Macie już stałe grono fanów, jak czujecie się widząc te falujące głowy przy Waszych występach?
GOGO: No wiesz oto chyba właśnie chodzi, chociaż musimy jeszcze bardziej się starać, aby nie stracić tych, których mamy i pozyskać nowych. Najfajniejsze jest jednak to, że komuś sprawia nieprzyzwoitą przyjemność, słuchanie naszej twórczości. To chore, ale bardzo nam to pochlebia.
METAL.PL: Biorąc pod uwagę Wasz ostatni koncert, to wypadliście nieziemsko, poruszyliście masę ludków.
GOGO: Może nie było źle, ale to nie jest nasze ostatnie słowo. Ciągle szykujemy coś nowego. Ciągły rozwój - samorozwój!
METAL.PL: Powiedz mi , jak wyglądają sprawy z wydawcą, macie już na celowniku jakiegoś?
GOGO: Na razie zawiesiliśmy poszukiwania. Teraz gotujemy się do nowych nagrań i wtedy zrobimy mały come back z naszymi upierdliwymi liścikami.
METAL.PL: Macie już opracowane nowe utwory, uchyl rąbka tajemnicy?
GOGO: Dariusz Kempny z T'ea napisał w recenzji "Zymatic...", że nasza następna produkcja Tehace zdziesiątkuje wszystkim uzębienie... oby miał rację...
METAL.PL: Wiesz, patrząc na Wasz rozwój zaryzykowałbym to samo stwierdzenie.
GOGO: Dziękuję. Mamy w zasadzie gotowy materiał na płytę, ale na razie nagramy promo 2-3 utwory. Pewnie zrobilibyśmy to w zeszłym roku gdyby nie absencja naszego garowego, który odbywał "zaszczytną" służbę wojskową.
METAL.PL: Okładkę do ostatniej płyty robił Wam Grzegorz Freliga, jak doszło do współpracy?
GOGO: Poznaliśmy się na jakiś lokalnych koncertach, zobaczyłem jego prace dla Sceptic, Atrophia Red Sun i parę innych. Poprosiłem o grafikę, a on się zgodził. I zrobił coś całkiem niezłego. To tyle.
METAL.PL: Kiedy planujecie wejść do studia na dobre?
GOGO: Jakoś koło listopada.
METAL.PL: Czym na co dzień zajmujesz się w swoim życiu oprócz muzyki. Jakie masz zainteresowania?
GOGO: Praca, szkoła, kobieta. Proza życia. Od dzieciństwa kręci mnie też świat czterech kółek, ale nic nie przebije muzy.
METAL.PL: Co chciałbyś powiedzieć zaczynającym zespołom, o drodze, którą mają do przebycia, jak to u Was wyglądało?
GOGO: Praca, praca i jeszcze raz praca, a i tak nie ma gwarancji na nic... Przede wszystkim trzeba to robić, coś z pasji i dla siebie... reszta to tak naprawdę szczęście...
METAL.PL: Na koniec, co chciałbyś powiedzieć czytelnikom naszego serwisu i wszystkim maniax w Polsce.
GOGO: Zapraszam na nasze koncerty i pozostańcie wierni ciężkiej muzyce.
METAL.PL: Kogo chciałbyś pozdrowić?
GOGO: Wszystkich, dzięki którym nasze działania mają coraz większy odzew i są coraz bardziej profesjonalne, tych którzy nas wspierają, bo sami w czwórkę nie dokonalibyśmy tego, co dokonaliśmy i na pewno nie dokonamy niczego więcej w przyszłości. Oni wiedzą o kim mówię...
METAL.PL: Dziękuję za wywiad i do usłyszenia.
GOGO: Trzymaj się Mag. Pozdrowienia dla całej załogi Metal.pl
+++
WYWIAD * INTERVIEW
Thrash 'em all nr2/2002 www.thrashemall.pl
Dar(e)k Kempny: Materiał "Zymatic Disease Of Human Believes" został bardzo
profesjonalnie wydany, opatrzony starannym bookletem. Również jego brzmienie
jest bardzo poprawne, co nieco wyróżnia was pośród często dosyć przeciętnych
produkcji sanockiego studia. Czy przed rozpoczęciem sesji mieliście, jako
debiutanci pogląd na to, jak zabrzmieć ma TEHACE, czy po prostu wszystko
poszło "tak jak trzeba"?
Krzysztof Gordziej:
Wizyta w studio była poprzedzona "wywiadem środowiskowym" wśród
przyjaciół z różnych zespołów. Ponadto, mieliśmy pewną określoną wizję tego
materiału. "Manek", to może nie jest studio marzeń, jednak jak się chce to
można. Myślę, że wiele zespołów, po przez swą ignorancję i lekko duszność,
brzmi tam gorzej niż by mogło. Bardzo pozytywną postacią tego miejsca, jest
osoba, nowego realizatora pracującego w "Manek Studio", Jacka
Garbaczewskiego (Jest bardzo konkretny i jeszcze nie raz, wszyscy o nim
napewno usłyszymy). "Zymatic..." był naszym debiutem studyjny (pod każdym
względem bez wyjątku) i wcale nie wszystko poszło "tak jak trzeba". Mamy
jednak świadomość tego, że to nasz debiut i że mieliśmy mało czasu, bo
zaledwie 40 godzin, na całą sesję nagraniową, miksy i mastering.
W muzyce, która szczelnie wypełnia ten materiał słychać cała masę
wpływów, od MORBID ANGEL poczynając a na... MORBID ANGEL kończąc.
Reasumując, macie dosyć konkretną wizję muzyczną, nie sądzisz?
I tak i nie. Przepraszam, że tak nie konkretnie, ale myślę, że gdyby nie
obecność covera na płytce, to skojarzenia nie były by takie jednoznacznie.
Fakt. Morbid Angel jest, zwłaszcza dla mnie, zespołem bardzo ważnym, jednak
to nie jedyna moja i nasza inspiracja, zarówno, jeśli chodzi o zespół jak i
styl muzyczny (Obszerna, choć niepełna lista "naszych ulubieńców", znajduje
się na wkładce do "Zymatic..."). Generalnie nie ograniczamy się jakąkolwiek
"czystością gatunkową" czy inną iluzoryczną barierą i gramy to, co "nas
kręci". Myślę, że nasza płyta debiutancka (którą nagramy, jeżeli oczywiście
znajdziemy wydawcę), będzie w stanie dać pełniejszy obraz naszej twórczości.
Nie mogę się niestety przychylić do tego, miłego w sumie, porównania,
ponieważ to, co robimy jest bardzo często, nawet dla mnie, zaskoczeniem.
Napewno można się pokusić o stwierdzenie, że gramy death metal. Jednak, że
robimy to tak, czy inaczej...????!!!! Wiem, że ludzie lubią
porównania....... no cóż....... nie uciekniemy, bo nie przeraża nas to.
"Zymatic Disease..." oprócz Waszego materiału zawiera cover w postaci
"Rapture" MORBID ANGEL. Przyznam, że kawałek ten zagraliście bardzo
przekonywująco, co tu dużo mówić, trzeba mieć sporo odwagi by zmierzyć się z
zawartością "Covenant", nie sądzisz?
Jasne, że trzeba, ale nie mamy ochoty na asekuracyjność czy strach.
Wielki utwór - fakt. Jego rola na naszym demo to po pierwsze, hołd dla
Morbid Angel, po drugie, może trochę aroganckie stwierdzenie, że -
potrafimy!!! Przyznasz chyba, iż ten utwór doskonale obnaża technikę
muzyków. Każdy z nas poświęcił kilka lat swego, krótkiego jeszcze w sumie
życia, na "molestowaniu" instrumentu. Wymaga to dużo samozaparcia, ale daje
cholerną satysfakcję.
Death metal chyba najlepiej sprawdza się na koncertach i mam wrażenie,·że TEHACE brzmi jeszcze bardziej przekonywująco w wersji "live". Czy nie
obawiasz się, że ambicje podążania tak wysublimowanymi ścieżkami jak na
"Zymatic..." nie sprawią, że będziecie musieli bardziej skupiać się na
swoich instrumentach, miast po prostu "uwolnić żywioły"?
Zdecydowanie nie. Muzyka Tehace już na etapie tworzenia to 100% live.
Nie bawimy się w jakieś zbędne dogrywki, które potem mogą rozłożyć koncert.
Żaden występ nie jest do końca przewidywalny, zawsze jest to improwizacja,
budowanie atmosfery na płaszczyźnie zespół - publiczność. Generalnie nie
narzekamy. Ciągle pracujemy nad swoim "warsztatem" i nie boimy się, że
zapędzimy się w pułapkę(kozi róg - hihihi!!!!). Gramy ciężkostrawną i
brutalną muzykę. Gramy ją szybko, może będziemy grać szybciej.
Zobaczymy?????!!!!!!!!! A nasze koncerty naturalnie polecam.